BaHaArt – jak kreatywność i sztukę przełożyć na język marketingu

Rok temu kupiłam książkę dedykowaną kreatywnym twórcom. Dzięki niej na nowo rozpoczęłam przygodę nie tylko z praktycznymi aspektami wyceny swojej pracy, ale też doceniłam siebie jako artystkę.

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Wiktoria Czarnecka (@zakocona)

 

Do tej pory działałam trochę po omacku – projektowałam wszystko dla wszystkich. Każdy projekt był osobnym dziełem i każdy mnie pasjonował, ale to nie była dobra ścieżka. Dzięki Basi zrozumiałam, że trzeba skupić się na bardziej przyziemnych rzeczach. Nie mam na myśli tylko matematyki, ale też stworzenie planu działań polegającym na tym, by projekty były zarówno intrygujące, jak i satysfakcjonujące finansowo.

Książka (wy)CEŃ SIĘ nie była spontanicznym zakupem. Basia kusiła mnie nią przez kilka tygodni, jak nie miesięcy. Kiedy zbliżała się promocja kursu Żyj z pasją i z pasji, praktycznie jedyne, co widziałam na facebooku, to (wy)CEŃ SIĘ. W końcu przeczytałam darmowy rozdział udostępniony na stronie. Jak po nitce do kłębka kupiłam książkę, a potem kolejny kurs… i kolejny 🙂 (Wy)ceń się dotarła do mnie w dniu, w którym miałam naprawdę ciężki rozpęd do pracy. Kurier pojawił się akurat, kiedy kończyłam kawę, po której miałam usiąść do komputera. Co miałam zrobić?! Jedyną opcją była kolejna kawa. Gdyby nie resztki rozsądku, pochłonęłabym całą książkę na raz… ze wszystkimi zasobami kawy w domu. Ale dawkowałam. Dawkowałam sobie tą wiedzę chyba z tydzień, bo trawiłam wszystko, co Basia opisywała siedząc chyba między książkami, a kwiatkami na szafce za moimi plecami. Musiała notować skrupulatnie wszystkie moje rozterki związane z prowadzeniem biznesu… Może nie wszystkie, ale wystarczająco wiele, żeby zachęcić mnie do pójścia o krok dalej – zakupienia kursu Żyj z pasją i z pasji. W nim rzeczywiście wiele aspektów dotyczących kreatywnych twórców zostało rozbitych na części pierwsze. Miałam wrażenie, że wręcz to był podział na atomy z dokładnymi wyjaśnieniami, dlaczego pewne myśli oscylują tak, a inne inaczej.

Wracając do książki – czemu się wahałam z jej kupnem? Ponieważ mam już za sobą kilka podobnych, także takich z selfpublishingu oraz jeden większy kurs. Obawiałam się, że będzie to powielenie schematu pod przykrywką „dla twórców”. Często spotykałam się, z tym że wycena pracy zaczyna się od mierzenia wysokości portfela i liczenia ilości kart płatniczych oraz zasięgów klienta. Dla mnie to absurd! Totalna bzdura!

Basia ze swoim analitycznym umysłem i artystyczną duszą dała klarowne i rzeczowe argumenty, natomiast w kursie – przemyślane tabelki excella, które pokochałam dozgonną miłością. Wycena pracy, to nie jest po prostu szacowanie kosztów materiałów, czasu, sprzętu… To też nie jest wkalkulowanie magicznym sposobem swojej wiedzy i doświadczenia. To coś więcej. Albo mniej. Matematyka to matematyka – zwykłe dodawanie i odejmowanie, ale o całej reszcie pisze Basia w książce i opowiada o kursach z których każdy kolejny jest lepszy. Książka (wy)CEŃ SIĘ się i kurs Żyj z pasją i z pasji, to niezliczona ilość praktycznych informacji i pocieszenie tej wrażliwej i kreatywnej cząstki osobowości. Wskazówki i wyjaśnienia, którymi zachowaniami potrafimy sabotować swój kreatywny biznes.

Kolejny poziom to kurs Marka, która zarabia. To… impreza na której bawią się produkty i usługi. Dosłownie i w przenośni. Żeby zrozumieć pewne zależności czasem trzeba spojrzeć na świat tak, jak jest on widziany okiem klienta, przełożyć odbiór na język wyobraźni i znów stworzyć go tak, żeby oferta nie była „szyta na miarę”, a była ucieleśnieniem tego, czego akurat temu konkretnemu klientowi z konkretnymi cechami „to coś” jest potrzebne. Kiedyś marketing był to dla mnie czarną magią, ale to tak naprawdę czysta psychologia i wiedza, jak działa proces zakupowy. Kurs Marka, która zarabia dała mi zupełnie świeże spojrzenie na marketing. Coraz lepiej rozumiem, jak odpowiadać na potrzeby klientów i że treści, które publikowałam do tej pory, były zmuszaniem odbiorców do liczenia całek. Komunikowałam się precyzyjnymi formułkami i fraktalami informacji podawanych technicznym językiem.

Miał być film z recenzją, ale powstał post, ponieważ pisanie wychodzi mi znacznie lepiej niż mówienie. Pewnie kiedyś nagram recenzję, bo z pewnością będę wracała do Basi po wiedzę, dzięki której dzieje się prawdziwa magia! Ta biała, oczywiście 😉

Pozdrawiam,
Wiktoria
tel. 506 058 573
wiktoria@wyobraznia.net

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane posty

Wpisz szukaną frazę i naciśnij enter, aby wyszukać. Naciśnij ESC, aby wyjść.

Na górę